piątek, 2 kwietnia 2021

Historia pewnego rysunku - "Dworek w Ciężkowicach"

Dziś podzielę się z Wami kolejną historią związaną z moimi rysunkami - historią dworu w Ciężkowicach oraz jego właściciela. Mam przyjemność oglądać ten dwór już od 27 lat - mieszkając tuż obok. Na początku dwór nie był ogrodzony i można było do woli spacerować po ogrodzie. Zwiedzać nie, bo był zamknięty. Kiedyś dawno temu udało mi się obejrzeć wystawę bombek choinkowych w jednym ze skrzydeł. Od tamtej pory w środku nie byłem.

Teraz dworek ma już kolejnego właściciela (już nie pamiętam, ilu ich było w ciągu tych 27 lat), więc jest ogrodzony szczelnie i monitorowany, aczkolwiek poza zbudowanym nowym ogrodzeniem żadnych innych aktywności w obejściu nie widać. Nie jestem pewien, czy czasem znów nie jest wystawiony na sprzedaż.

Odkąd zacząłem sobie rysować "po godzinach" - to częsty temat moich większych i mniejszych prac oraz szkiców. Część rysunków rozeszła się po ludziach, część wisi jak większość moich prac na ścianach w domu w Ciężkowicach. Pierwszy - powyżej - narysowałem chyba w 2016 roku na białym papierze A4. W międzyczasie namalowałem coś niecoś akwarelami, kiedy jeszcze nie umiałem nimi w ogóle malować. Nie to, żebym teraz był jakimś wirtuozem, ale zdecydowanie należy się dworkowi ciężkowickiemu poprawka w tej technice.

Ten poniżej namalowałem pastelami na szarym papierze A4 tydzień temu i również znalazł swoje miejsce na ścianie. Może kiedyś można będzie udostępnić domową galerię do zwiedzania, jak już ta pandemia minie.

Poniżej trochę historii tego miejsca wziętej z książki Cezarego Jana Lisa "Świat, który odszedł":

"Nie można w tym miejscu nie przypomnieć ostatniego dziedzica Ciężkowic, Tomasza Buczyńskiego (1863-1940). Syn Bolesława i Nekandy Trepki skończył w 1887 Wydział Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. prowadził ożywioną działalność społeczną i oświatową w regionie. Był współzałożycielem i sponsorem Polskiej Macierzy Szkolnej w Radomsku, inicjatorem budowy nowej szkoły w Gidlach, inicjatorem powstania teatru amatorskiego itp.

Przyczynił się do rozwoju wsi oraz pomagał mieszkańcom. Wygłaszał dla nich pogadanki na temat rolnictwa, historii, zdrowia oraz higieny, zapraszał do wioski wielu słynnych śpiewaków i artystów. Wspomagał młode talenty oraz pokrywał koszty studiów zdolnych, ale biednych ludzi. Z powodu zadłużenia dziedzica dwór zlicytowano, a budynek wykupił syn lokaja. Zapewnił Tomaszowi Buczyńskiemu dom oraz dożywotnią opiekę.

Budowla powstała w XIX wieku. Otaczał ją wspaniały sad oraz zadbany ogród. Dzisiaj możemy ujrzeć jedynie ich pozostałości."

Jest to budynek piętrowy, murowany, prezentujący styl neoklasycystyczny. W środku znajduje się 11 pokoi. W budynku znajdują się także piwnice z łukowatymi stropami. Posiada charakterystyczną, ośmioboczną wieżyczkę. W 1957 roku urządzono w wieży kaplicę, a w jednej z głównych sal przedszkole.

Przyczyną bankructwa dziedzica prawdopodobnie były jego nietypowe zainteresowania. Jan Jurczyk - również w wymienionej książce - wspomina:

"Zamiłowany czytelnik książek i prasy, dzielił się nowościami, edukował chłopów w uprawie roli, chociaż rządców miał słabych, wręcz nieuczciwych. Pan Tomasz, jako światły ziemianin, całym sercem zasmakował w X-tej muzie. Nabył w tym celu za ciężkie pieniądze kinematograf, sprowadzony przez żydowskich kupców prosto z Paryża. W ślad za tym szły rozliczne kręgi filmowych kopii, początkowo niemych, później udźwiękowionych. Ale nie zamykał się sam w pałacu. W wolnych chwilach zapraszał na projekcję służbę folwarczną, okolicznych chłopów, dziatwę i młodzież. Wszyscy ciekawi wielkiego świata, który od początku stulecia zmierzał ku nowemu, nieodwołaną koleją dziejów. przez to, co niektórzy pomawiali dziedzica o zbzikowanie.

Za tą przyczyną, oprócz filmów gromadziło się coraz więcej rachunków do zapłacenia, na czym niezmiernie cierpiał budżet dworu, podupadała gospodarka, aliści i drożyzna szaleć zaczęła. Minęła pierwsza wojna światowa, ale kryzys ani myślał ustępować. Idąc tedy za radą rządców i zapobiegliwych dostawców, musiał pan dziedzic wyprzedawać inwentarz i plony, lasy i ziemię. Z czasem coraz mniej dowierzał swoim radcom, miernym włodarzom, czy sprytnym dystrybutorom, zdając się na chłopów i własny rozum. Boć na kim mógł się oprzeć stary kawaler? Tymczasem nad horyzontem gromadziła się nowa zawierucha. W końcu nadeszła druga wojna i ani pan dziedzic nie zauważył jak został nędzarzem - dwór szedł w ruinę, okradany zarazem. Dawno już zapomniał o swoich filmach, ale długo jeszcze snuły się po pastwiskach i rozległych manowcach sczerniałe zwoje, te skrawki dziejów minionych, zamienionych wojenną burzą w nikczemne śmiecie. Drwiąco kłuły wręcz w oczy pliki szpargałów, weksli i kwitów, rejestry niegodziwych dłużników. Tak przemagając w sobie szlachecką dumę, wziąwszy swój kij podróżny, wyruszył w skwarne południe 1944 r. w ostatnią drogę.

O niefortunna poro! Przystanął na chwilę, aby przyjrzeć się okolicy, ale gdzie by nie spojrzeć wszędzie ta sama bieda, słomiane strzechy, wojenna trwoga. Zmierzch już zapadał, gdy zmordowany pieszą wędrówką, dotarł do naszej zagrody w Skrzypcu. Rozpoznany i powitany przez mego ojca, dał się namówić w gościnne progi. W izbie zrobiło się jakoś uroczyście, poważnie. Posiliwszy się skromną wieczerzą, podziękował za nocleg - spieszno mu było. Któż zbadał tajne wyroki ludzkiego losu? Odprowadzony za wrota, ruszył piaszczystą drogą z zamiarem zatrzymania się u polskiego gospodarza, swego dłużnika, który miał go zawieźć do kolegi w Gidlach, równie zubożałego dziedzica. Stało się inaczej, bo nie zastawszy gospodarza, dalej musiał wędrować pieszo, wsparty na kiju jak żebrak, zawiedziony, bezradny. Tuż przed Gidlami upadł w rozmokłą ziemię i tak został do rana.

Potem odbył się pogrzeb skromny i cichy na gidelskim cmentarzu, a przejęty nieszczęsną śmiercią dziedzica pustelnik, już po oficjalnym rytuale, wygłosił egzortę nad trumną nieboszczyka, tak rzewną, że łza się zaświeciła w niejednym oku."

Wiem, że data śmierci się nie zgadza pomiędzy cytowanymi tekstami, ale chciałem zostawić oba cytaty w oryginale.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz